KIJÓW - GLOBALNE ZNACZENIE

W Kijowie, YES konferencja, która zwykle odbywała się w Jałcie jako spotkanie poświęcone Jałtańskiej Strategii Europejskiej. Świat polityki, biznesu, akademii dyskutuje o trendach rozwojowych w tej części globu. W tym roku - z oczywistych powodów - spotkanie odbywa się w Kijowie, gdzie przyjechało wiele osób ważnych dla zrozumienia sytuacji i spraw ukraińskich, ale właśnie w kontekście globalnym. Bo dla wielu uczestników jest jasne, że walka o Ukrainę jest walką o światowe bezpieczeństwo. I że gra Putina, to - nie jak chcą niektórzy komentatorzy (Strauss-Kahn) przejaw dramatyzmu pozycjonowania się Rosji albo w Europie, albo w Azji - lecz strategiczny wybór bycia ponad i poza. Bo Rosja gra o nowy podział świata i sił w nim ( mówił o tym Niall Ferguson z Harvardu).

Bardzo dobre wystąpienie prezydenta Poroszenki, pełne dumy z wolnej Ukrainy, zmieniającej się teraz dzięki doświadczeniu Majdanu. I pełne odpowiedzialności za przyszłość kraju. Konfliktu, narzuconego i wywołanego przez Rosję, nie da się rozwiązać militarnie, co nie oznacza neutralności w obronie ojczyzny, wolności, wartości - podkreślał Poroszenko. Poroszenko, jak żaden prezydent Ukrainy dba o budowanie ukraińskiej tożsamości, w telewizjach, na ekranie są napisy na tle barw narodowych: "jedina strana" , a na ulicach plakaty: " Ukraina peremoże"( czyli da radę!).


Poroszenko podkreślił, że trzeba mieć sojuszników. To dlatego ważna jest Unia Europejska i bezprecedensowe ( mówił o tym przewodniczący Parlamentu Europejskiego, Martin Schulz) ratyfikowanie umowy stowarzyszeniowej UE - Ukraina w tak szybkim tempie, 16 września na łączach video równocześnie w Kijowie i Strasburgu. To dlatego ważne są sankcje. Choć podczas konferencji było wiele głosów ( biznes, Francuzi, Straussa-Khan) podważających sens sankcji, z zaznaczeniem szkód, jakie one niosą dla rozwoju biznesu i gospodarek. Pytanie: czy to jest cena jaką musimy zapłacić za utrzymanie Ukrainy w kręgu europejskim? Czy to zmieni pozycję Putina ?

A są inne narzędzia? Chociaż, jeśli nawet Joschka Fischer mówił prawie wprost, że dzisiaj UE to nie tylko obszar gospodarczy i partner/ konkurent w konkurencjyjności globalnej, ale też związek krajów potrzebujący może i swojej armii, to znaczy, iż zaczyna się być może nowa epoka w myśleniu o europejskiej integracji.

Putin stał się negatywnym bohaterem tej konferencji, nawet lekka próba obrony wykonana przez profesora z moskiewskiej akademii nauk, nie przekonała widowni. Ale ten sam Putin swoją polityką "wymęcza" Europejczyków. I robi to po to, by wymóc na wymęczonych Europejczykach pragnących pokoju (co normalne) i prosperity (co normalne) podświadomą zgodę na kompromisowy pokój. Na redukcję dzisiejszej Ukrainy do sfederalizowanej grupy: Doniecki region, Krym i świat wokół Kijowa - z pełną autonomią regionów, co przy decyzjach politycznych rozsadzi ukraińską integralność. A jeśli jeszcze nas postraszy punktowym użyciem jakiejś silnej broni... Albo stworzy piekielne warunki życia dla Ukraińców na zimę… To jest właśnie wymuszanie quasi-pokoju, a przy okazji Putin zacznie dezintegrować Europę. Będzie nowe Monachium? I uznamy je za warte pokoju?

Jedyną odpowiedzią na agresywność Putina jest i musi dalej być stanowczość - to mówiono na konferencji. Tak, by negocjacje potrzebnego i pożądanego pokoju nie toczyły się z kapitulanckich pozycji, czego obawia się Julia Tymoszenko. Odpowiedzią na agresywność Putina jest także pomoc dla Ukrainy. Summers, wybitny harvardzki ekonomista, doradca prezydentów USA powiedział, że pomoc dziś - kosztuje, ale pomoc jutro - będzie kosztowała 10 razy więcej. W tej dyskusji o gospodarczych aspektach sytuacji Ukrainy mówiono też o potrzebie swoistego planu Marshalla dla Ukrainy, w którym uczestniczyłyby różne kraje i instytucje międzynarodowe. To pomysł wart przedyskutowania, trudny w realizacji, jeśli miałby być zdominowany i zgnieciony przez nadmiar biurokratycznych obciążeń.

Poroszenko powiedział rzecz kluczową: że widzi powrót na Krym, ale narzędzia do tego muszą pochodzić nie z arsenału wojennego, ale arsenału modernizacji Ukrainy. Bo to jedyna droga do poprawy jakości życia ludzi i zrozumienia przez nich, że warto żyć w wolnej pod każdym względem Ukrainie. Dlatego zapowiedział ustawę o decentralizacji państwa, przywołując polskie doświadczenia i mówiąc nawet, że gmina w modelu ukraińskim będzie miała więcej uprawnień niż w Polsce. Dlatego zapowiedział mocne prawo antykorupcyjne. I dlatego oczekuje, że po wyborach 26 października nowy parlament ukraiński będzie zdolny do reform.

Te reformy są potrzebne, jak niezbędna była Polska transformacja zaczęta w 1989 roku (wielu mówców odwoływało się do trudów i determinacji polskich reform). Ale te reformy wymagają kilku rzeczy: dobrego, silnego przywództwa, jasnej strategii (Poroszenko powiedział o projekcie Ukraina 2020), dialogu społecznego z różnymi grupami, w tym z największym odkryciem Majdanu, jakim była i dalej jest energia młodej generacji. Nowe pokolenie Ukraińców chce żyć w lepszym świecie, jest europejskie, w sporej części bez kompleksów. Co jednak ważne - nie wolno mieć złudzeń, iż te niezbędne reformy państwa i modernizacja gospodarki przyniosą rezultaty szybko. Ile w Polsce czekaliśmy, żeby mieć poczucie, że coś wychodzi ? Do 1999 roku, ale wtedy właśnie fundowaliśmy sobie trudne i ważne reformy Buzka... Więc tak naprawdę pierwsze efekty przyszły wraz z pierwszymi sukcesami użytkowania unijnych pieniędzy, gdzieś około 2010 roku. Trudno powiedzieć, kiedy ten horyzont sukcesu miałby stać się widoczny dla Ukrainy... I wtedy - ten powrót Ukrainy na Krym oddala się w czasie....

Mimo wszystkich obiekcji, to oznacza, że transformacja Ukrainy jest kluczowym zadaniem, ale mocniejsza pomoc ekonomiczna ze strony świata jest równie istotna. Dopiero te warunki wzmocnią siłę przetargową Ukrainy w grze, walce, ewentualnych negocjacjach z Rosją. I to przy ciągłym wsparciu Unii Europejskiej, USA, wszystkich sojuszników. Wsparciu jednoznacznym, jeśli chodzi o terytorialną integralność Ukrainy.

Dla osiągnięcia celu w wojnie, potrzebne jest wyobrażenie pokoju. Tego dotyczy dyskusja w Kijowie, na konferencji YES. I jeszcze raz - ta wojna, to nie przepychanka na jakimś wschodniooeuropejskim skrawku ziemi. To wojna o prządek świata!
ZOBACZ TAKŻE:
Skomentuj